Międzynarodowy sukces Marka Sokołowskiego
Dodane przez webmaster dnia 04 wrzesień 2019 19:20:00

31.08.2019, w Tirano we Włoszech, rozegrany został przedostatni etap tegorocznego Pucharu Europy w nordic walking na dystansie 10 km. i Mistrzostw Europy na 5 km. W imprezie tej startował Marek Sokołowski – nauczyciel w ZSP Rymanów ...


Rozszerzona zawartosc newsa

31.08.2019, w Tirano we Włoszech, rozegrany został przedostatni etap tegorocznego Pucharu Europy w nordic walking na dystansie 10 km. i Mistrzostw Europy na 5 km. W imprezie tej startował Marek Sokołowski – nauczyciel w ZSP Rymanów, który zdobył srebrny medal Mistrzostw Europy na dystansie 5 km. i brąz na 10 km w rywalizacji zaliczanej do klasyfikacji generalnej Pucharu Europy. Tym razem miejscem zmagań była przepięknie położona, w sercu włoskich Alp, licząca 9000 mieszkańców, miejscowość - Tirano, otoczona dookoła wysokimi górami i przecięta w poprzek rzeką Adda. Trasa nordic walking wytyczona została pośród lokalnych sadów i winnic. Charakteryzowała się dużą zmiennością nawierzchni i ostrymi skrętami, co powodowało, że była trudna technicznie. W zawodach wzięli udział zawodnicy z Włoch, Francji, Niemiec, Austrii, Hiszpanii i Polski. Najlepszym podsumowaniem mistrzostw niech będzie treść wywiadu udzielonego przez naszego nauczyciela, dziennikarce internetowego wydania "Festiwalu Biegowego" - Katarzynie Marondel.

Katarzyna Marondel: Jakie są Twoje wrażenia z kończących się ME i zawodów pucharowych ?
Marek Sokołowski: Pięknie położona miejscowość, śliczne widoki, urokliwy klimat miasteczka, sprzyjająca pogoda - to wszystko sprawia, że warto było przejechać prawie 1500 km, aby wziąć udział w dzisiejszej rywalizacji. Dość ciekawie usytuowana trasa, która ze względu na różnorodność nawierzchni, począwszy od asfaltu poprzez utwardzone, szutrowe ścieżki polne, miękkie trawiaste podłoże, a skończywszy na krótkich odcinkach kostki brukowej do łatwych nie należała.
KM: A co powiesz o organizacji zawodów ?
MS: Zawsze można zrobić lepiej. Ale nie było źle. Na pewno organizatorzy starali się zorganizować i przeprowadzić zawody najlepiej jak potrafili. Mnie osobiście zabrakło konferansjera, który w jęz. angielskim komentowałby to wszystko co działo się podczas rywalizacji i na bieżąco tłumaczyłby wystąpienia organizatorów i rozwiewał wszelkie niejasności (tak jak to miało miejsce w zeszłym roku w Bleiburgu). Słyszę tu i ówdzie głosy odnośnie medali. Jasne, że fajnie byłoby otrzymać jakiś wypasiony medal, czy statuetkę, ale skoro tego nie było to trzeba uszanować to co jest. W sumie i tak najważniejsze było spotkanie ze znajomymi, dobry humor, zabawa no i oczywiście trochę rywalizacji sportowej na serio w międzynarodowym towarzystwie. A medale ? Hmmm..., no cóż, nawet te plastikowe i tak po latach będą kojarzyć się z pobytem w Tirano i wywalczonymi w pocie czoła tytułami mistrzów i wicemistrzów.
KM: Jesteś zadowolony z osiągniętych tutaj wyników ?
MS: Przed zawodami 2. i 3. miejsce w kategorii wiekowej wziąłbym w ciemno, ponieważ podczas ostatnich startów zauważyłem u siebie lekki spadek formy, ale po tym jak dzisiaj przebiegała rywalizacja, czuję lekki niedosyt i taką trochę złość sportową, że nie starałem się wykrzesać z siebie jeszcze trochę więcej i próbować powalczyć o tytuł ME w swojej kategorii wiekowej. No ale łatwo jest powiedzieć, gorzej zrealizować, kiedy tylko głowa jeszcze by chciała, a ciało już nie... W sumie cieszę się bardzo, i wierzę w to, że te dzisiejsze wyniki to nie przypadek, a odzwierciedlenie moich aktualnych możliwości.

Ostatnie tegoroczne zawody zaliczane do punktacji generalnej Pucharu Europy odbędą się 5 i 6 października w austriackiej miejscowości Ferlach. Będą to dystanse 10 km i 21 km, przy czym w pół maratonie będą to jednocześnie mistrzostwa naszego kontynentu. Tak więc do zdobycia jest jeszcze 200 punktów. Po zawodach w Radenci, 2x Roding, Legnicy i Tirano moja przewaga nad goniącymi mnie Austriakami Johannem Zaunerem i Antonem Mayerhoferem jest znikoma i wynosi odpowiednio 45 i 50 punktów.


Fot. Prywatne zbiory Marka S.